Opowieść o losach hobbystycznie robionych zdjęć i grafik, o tym, jak Plan Kompleksu Budynków Sejmowych trafił na strony Sejmu RP, a potem, wraz z moimi zdjęciami Sejmu trafił do monografii pt. "Bohdan Pniewski - warszawski architekt XX wieku", której autorem jest dr Marek Czapelski z Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego.
Chciałbym móc uwolnić niektóre moje utwory do domeny publicznej, ale prawodawca mi na to nie pozwala. Co do zasady - utwory przechodzą do domeny publicznej po 70 latach od śmierci twórcy. Z tej okazji zaczęliśmy świętować Dzień Domeny Publicznej, zestawiając i rozpowszechniając nazwiska znanych twórców, z których dzieł można korzystać nie narażając się na konsekwencje wynikające z monopolu autorskiego. 1 stycznia 2009 roku przechodzą do domeny publicznej utwory autorstwa osób zmarłych w 1938 roku, a w śród nich przynajmniej 500 pisarzy, w tym Osipa Mandelsztama, czy Brunona Jasieńskiego. Do domeny publicznej przechodzą prace Władysława Grabskiego (znanego ze swych reform państwowych i prac "u podstaw państwowości naszej") oraz Aleksandra Świętochowskiego - pisarza, aforysty, krytyka, publicysty i założyciela wielu szkół, który stwierdził kiedyś, że "bezwzględnie logiczną w czynie jest tylko maszyna". Ale prawo nie rozróżnia Twórców (przez wielkie "T") i twórców (przez "t" małe). Do domeny publicznej przechodzą zatem dzieła również innych osób. Czy faktycznie powinniśmy czekać na to, aż minie te 70 lat od ich śmierci?
Plan sytuacyjny (urbanistyczny?) budynków Sejmowych, jest tu tylko przykładem tego, jak monopol prawoautorski w obecnym kształcie blokuje rozwój i upowszechnianie nauki. Ze względu na to, że dotyczy Sejmu, jest przykładem symbolicznym.