Our Team took a trip to Frankfurt for 3 days. This epizode contain ramp session.

Enjoy All of You...next epizode...next week
In next ep. u'll see some streets and sk8park

Filmed and Edited:
Filip "Piastun" Malina
Additional filming: Marcin "Wróbel" Wróblewski

TEAM:
Bartłomiej Ziecina, Marcin Wróblewski, Oskar Sadowczyk, Marcin Oskiera, Patryk Teul, Filip Malina and our Friends, Martyna Woźniak and Zbigniew Olesiński

allday.pl
bmxforever.pl
bunnyhop.pl

OPIS TRIPU:
by wrobel

"W przyrodzie jest tak, że wszystkie organizmy, są przystosowane do życia w określonych warunkach. Te z kolei kształtują ich byt i charakter, determinują potrzeby, potrzeby z kolei wyznaczają ścieżki rozwoju pla pla itp itd. I wtedy wszystko jest wporządku. Co jednak kiedy harmonijny rozwój zostaje zakłócony? Co kiedy drzewo zachoruje i nie poda mu sie leku? Co kiedy zboże nie dostanie wody w czasie suszy? Co kiedy drapieżnik złamie noge, nie będzie mógł chodzić i polować? Co kiedy bmxowiec łapie kontuzje i nie może jeździć? Zacznie zachowywać się jak ciota! Tak, tak, dla człowieka uprawiającego sport przez całe życie, zbyt długa rozłąka z ukochaną aktywnością potrafi zasiać ogromne spustoszenie. To jak trzymanie ryby na powietrzu. Ona tez nie wie co by chciała zrobić skoro nie może popływać. Ja też nie wiedziałem czy chcę tułać się całą noc, tyle kilometrów, spędzać zimne i deszczowe wieczory pod namiotem i generalnie nie wiedziałem czy w ogóle dojedziemy, bo kiedy rzeczywiście przyszło mi skonfrontować się z własnym niezdecydowaniem była mniej więcej druga w nocy. Wiedzieliśmy, że z powodu kiepskich prognoz nie jedziemy do Monachium, które było naszym pierwotnym celem, tylko do położenego nieco bardziej na północ Frankfurtu. Prognozy były tylko troche lepsze, czyli cały czas słabe. Dochodziła druga w nocy kiedy cały team podjechał pod moją chatę, a ja chciałem im oznajmić, że nie jadę. "Co ty pieprzysz?!" powiedział Zient. Widząc całą ekipę przy busie co mogłem odpowiedzieć? "Eeee ok, jadę, tylko się spakuje". Weszliśmy do mnie, no i wydawało się, że pakowanie na 2-3 dniowy wypad powinno zająć kwadrans. Było nieco inaczej i luźna beztroska atmosfera pozwoliła nam wyruszyć jakieś 2 godziny później. Nie mogło być inaczej skoro byłem najstarszy na pokładzie. Było po 4 kiedy ruszyliśmy. I nawet dojechaliśmy. O dziwo trasa minęła nam nieźle, wszyscy przeżyli. Dojechaliśmy do Frankfurtu i nawet znaleźliśmy nasze miejsce przeznaczenia - wyczesany betonowy skatepark. Błysk w oku co niektórych z nas sprawiał wrażenie świecącego słońca. W tym miejscu skończył się nasz plan. Mieliśmy wprawdzie małego asa w rękawie w postaci adresu jednego pola namiotowego, ale było szaro, zimno, byliśmy zmęczeni i zauroczeni miejscówką. Nikt nawet nie chciał myśleć o tym pieprzonym polu namiotowym. Podobno w nocy temperatura szykowała schadzkę z przymrozkiem, więc.... Nie nie nie, nie w glowie nam kemping kiedy mamy przed sobą wyczesany skatepark! A jak wiadomo, skateparki kryją w sobie wielu fajnych ludzi (w końcu sami tam przebywamy). Korzystając ze swojej niedyspozycyjności względem parku poszedłem zaciągnąć języka na temat. I ten wspólny język nawiązałem przy właściwie pierwszej znajomości. Ziomek, którego poznałem okazał się pół Polakiem pół Turkiem mieszkającym w Niemczech. Trudno byłoby wyrazić słowami jak bardzo nam pomógł. Nie dość, ze nam pomógł, a pomoc jego była bardzo smaczna, to ugościł nas wszystkich w swoim mieszkanku, co było dosłownie jak gwiazdka z nieba, jak jasny i ciepły promyk słońca na naszym wesołym, aczkolwiek otoczonym ciemnymi szarymi chmurami tripie. Jonathan wziął nas pod swoje skrzydła w najszczerszy bmxowy sposób. I tak pierwszą noc spędziliśmy pod wymarzonym dachem, ściśnięci jak sardynki odpadając jeden po drugim oglądając bmxowe filmy z Frankfurtu. Następny dzień zaczęliśmy od minirampy..."

Loading more stuff…

Hmm…it looks like things are taking a while to load. Try again?

Loading videos…